Fałszywka w sprawie zamachu na Papieża
Książka "Zabić tego Polaka" została wydana jako fragment operacji dezinformacyjnej, której celem było zatarcie śladów zamachu na Jana Pawła II wiodących do służb specjalnych PRL - dowiedział się PolandLeaks od jednego z członków komisji weryfikacyjnej SB. Według niego, informację taką przekazał były funkcjonariusz I Departamentu (wywiadu), który liczył, iż przekazanie takiej informacji komisji pomoże mu zyskać przychylność komisji i pozostać w strukturach służb specjalnych.
Przypomnijmy: chodziło o książkę "Zabić tego Polaka", której nazwiska autora nie podano. "Z uwagi na bezpieczeństwo autora, wydawca nie ujawnia jego nazwiska" - napisano na okładce. Książka opisuje próbę zamachu na Jana Pawła II podczas jego pielgrzymki do Polski w 1983 roku. Według autora książki, Służba Bezpieczeństwa próbowała zabić wówczas Papieża podczas Mszy Swiętej w warszawskiej archikatedrze. W tym celu, w pobliżu ołtarza umieszczono bombę, którą zdetonować miał funkcjonariusz SB obecny na Mszy. Po wybuchu paniki, miał on wtopić się w tłum i ujść. Jednak plan zamachu spalił na panewce, gdyż zaciął się detonator. Na początku lat 90, książka wywołała ogromną sensację i sprzedała się w nakładzie ponad 100 tysięcy egzemplarzy.
- Celem wydania tej książki było odwrócenie uwagi od zamachu z 13 maja 1981 - mówi nasz rozmówca. - Chodziło o to, aby zwrócić uwagę śledczych i opinii publicznej na zamach, którego de facto nigdy nie było i na którego potwierdzenie nie ma żadnych dowodów. Według niego, gdyby informacja o tej próbie zamachu nie potwierdziła się, można byłoby skompromitować całą tezę o udziale polskich służb specjalnych w próbach zamordowania Jana Pawła II.
Dodaje, że choć książka brzmi wiarygodnie (opisuje m.in. prawdziwe metody działania SB), główna jej informacja jest nieprawdziwa. - Z akt SB nie wynika, aby w 1983 roku podejmowano jakiekolwiek próby zgładzenia Papieża.
W latach 2002 - 2004 prokurator IPN Andrzej Witkowski odkrył, że próba zabójstwa Jana Pawła II miała miejsce w Polsce w 1979 roku i przebiegała w sposób podobny do opisanego książce. Jednak Papieża próbowano zabić nie w Warszawie a w Częstochowie. Informację na ten temat otrzymał ówczesny Prokurator Wojewódzki w Częstochowie Marek Izydorek. Jednak na miejsce przyjechała z Warszawy specjalna ekipa dowodzona przez generała Płatka, która niczego nie wyjaśniła. Gdy na polecenie Witkowskiego pracownicy IPN szukali dokumentów na ten temat, dotarli tylko do notatki mówiącej o tym, iż nie zachowały się żadne dokumenty związane ze sprawą


